Borkowice kiedyś

Ogólny zarys historii Borkowic


Z pierwszymi zapisami o naszej wiosce, chociaż nie została ona jeszcze wtedy wymieniona z nazwy, spotykamy się w 1688r. Nazwę tej wsi zapisano w 1697r. jako Borkowicze (Borkowicz), ale już w 1714r. pojawia się ona w obecnej pisowni Borkowice. Później stosowano pisownię Borkowitz (1720), Borqvitz (1730), Buerckwitz (1743), Borckwitz (1783). Zdaniem badaczy nazwa miejscowości należy do starych, średniowiecznych, a nazwa wywodzi się od nazwy osobowej Borek, Borko, Borzysław. Przypuszcza się także, że nazwa może pochodzić od okolicznych borów sosnowych. W 1936r. nazwę wsi zmieniono na Borkenwalde. W przeszłości na określenie niektórych jej części, zapewne nieco oddalonych osad czy przysiółków używano odrębnych nazw, z których dzisiaj możemy przytoczyć jedynie wypomniany na przełomie XVIII i XIX wieku Jagodnik. Borkowice należały również do wsi herbowych. W XIX wieku tutejsza gmina używała pieczęci z herbem wyobrażającym jeźdźca na galopującym koniu.. Pochodzenie herbu określa się na okres Średniowiecza i wywodzi się z Portugalskiej tarczy rycerskiej. Symbolizuje on najprawdopodobniej pierwszego osiedleńca wsi, rycerza Borka lub Borzysława. Wieś posiada też swoja flagę która uformowana jest z trzech pionowych pasów kolorów: białego, żółtego i czerwonego a na środku umiejscowiony jest wyżej wymieniony herb.

Zmiany nazwy wsi w porządku chronologicznym:

• 1697r. - Borkowicze (Borkowicz)
• 1714r. - Borkowice
• 1720r. - Borkowitz
• 1730r. - Borqvitz
• 1743r. - Buerckwizt
• 1783r. - Borckwitz
• 1936r. - Borkenwalde
• 1945r. - Borkowice


Szkoła w Borkowicach

Dnia 19. 02. 1866 inspektor oświaty poinformował o zakończeniu budowli szkoły w Borkowicach. Do tego czasu dzieci z Borkowic uczęszczały do szkoły znajdującej się w sąsiednich Bazanach. Skłoniło to mieszkańców Borkowic do wybudowania szkoły z własnych środków. W trudzie budowy budynku w którym miały być edukowane kolejne pokolenia Borkowickich dzieci brało udział większość mieszkańców. Na dyrektora szkoły powołany został Antoni Nawradt z Lasowic. Przydzielono mu roczne wynagrodzenie w wysokości 96 talarów. W 1869 roku do szkoły uczęszczało 98 uczniów. W 1872 roku szkoła otrzymała kolejnego nauczyciela, Josefa Jarzombka z Namslau (dzisiejszy Namysłów), który nauczał do roku 1887. Kilka lat temu wskutek reform oświatowych jak i malejącej liczby dzieci Szkoła w Borkowicach została zamknięta. Lecz budynek ten dalej tętni życiem jako Świetlica Wiejska, w której dzieci i młodzież może spędzić czas na wspólnej zabawie, czy skorzystać z Internetu, a starsza społeczność zorganizować spotkania lub mniejsze zebrania.
Legenda jeziora „Ugi”

Starszym mieszkańcom Borkowic, ich rodzicom i dziadkom, przekazywana była od dawien dawna legenda jeziora Ugi W czasach, gdy Borkowice zamieszkiwał Hrabia Borek, znajdował się lesie należący do niego domek leśny. Legenda mówi, iż w pewien Wielki Piątek urządził on tam huczne przyjęcie, w dniu męki i śmierci Jezusa Chrystusa. W gruncie rzeczy Hrabia nigdy nie był człowiekiem pobożnym. W nocy, gdy przyjęcie dobiegło już końca a wszyscy goście spali upojeni alkoholem, w domku wybuchł pożar. Nie można było już uratować domku i zaczął się on zapadać. Z biegiem czasu zaczęło się zbierać w tym miejscu coraz więcej wody, aż w końcu powstało jezioro. W dawnych czasach mieszkańcy unikali jeziora, ponieważ legenda o nim ich przerażała. Dzisiaj nikt z mieszkańców nie odczuwa już lęku zbliżając się do jeziora.
Sala Wiejska

Sala Wiejska w Borkowicach została wybudowana w dwóch etapach, budynek mieszkalny w 1880r a salę dobudowano w 1920r. Budowniczymi jej była rodzina Wandzioch, której to działka graniczyła z działką, na której stoi sala. Wkrótce po jej budowie została ona sprzedana wraz z całością budynków mieszkalnych Państwu Hanyś. Lecz i Ci właściciele nie nacieszyli się nią zbyt długo, gdyż pod koniec II wojny Światowej opuścili Borkowice i zrzekli się swego majątku na rzecz „Państwowego Funduszu Ziemi”. Lecz z zapisem by sala ta służyła wsi i jej mieszkańcom. Wola ta została spełniona i przez lata w budynku tym mieściły się urzędy, poczta, sklep, a sama sala służyły do dziś mieszkańcom do celów kulturalno-rozrywkowych. Warto wspomnieć, że w czasie wojny sala ta była przekształcona na magazyn broni dla wojsk niemieckich, a kiedy przechodził front radziecki do budynku zostały zarekwirowane wszystkie konie i bydło rolników naszej miejscowości.

Po wojnie budynek został zaadoptowany na potrzeby Gromadzkiej Rady Narodowej a w tym czasie Borkowice należały do Powiatu Oleskiego. Na sali odbywały się zabawy, wesela oraz wieczorki taneczne organizowane przez lokalne organizacje. Na scenie wystawiane były różnego rodzaju sztuki teatralne z bogatą scenografią, które były często organizowane w celach zarobkowych przez prężnie działający LZS na czele z Panem Gburem. Występy teatralne naszych mieszkańców rozsławione były w całej okolicy i przyciągały publiczność z sąsiednich wsi a i często były powodem do dumy Kluczborskiego Domu Kultury. W budynku przylegającym do sali mieścił się sklep spożywczy Pani Sołtysik, w którym pracowała Pani Anna Czora, w późniejszym czasie sklep ten został przejęty przez Gminna Spółdzielnię a ekspedientka była m.in. pani Kinder. W tej części sali do połowy lat 50tych mieścił się tez Urząd Pocztowy.
Ciekawostka jest również, że w sali wiejskiej odbywały się cykliczne projekcje kinowe. W latach 70tych Borkowicką sala przejął Kluczborski Dom Kultury, i do 1988r nosiła ona nazwę „Wiejskiego Domu Kultury z Klubem Rolnika” W tym to czasie w związku z wymiana kulturalna na deskach naszej sceny gościły takie sławy jak: „Budka Suflera z Urszula”, „Lombard”, „Bajm”,”Elenie”, grupa „Korky” i „Vlasta Koudelova” z Czechosłowacji, „Turbo” z Berlina, „Joker-fee”, „Rżysko”,”Kroky” „Koddex” grupa wokalna „Izabelli” i „Wesoła Ferajna Zdzisława Salomonowicza”. . Oprócz tych wspaniałych występów corocznie odbywały się bale sylwestrowe, karnawałowe, zabawy dla dzieci, uroczystości Dnia Kobiet, Dnia Matki, Dni Sportu, Święto Ludowe oraz Dożynki Gminne. Po przekazaniu sali w zarządctwo Rady Sołeckiej, sala przeszła kapitalny remont dzięki hojności mieszkańców, którzy prawie w całości sfinansowali zamierzony cel remontowy. Po zakończeniu remontu na sali odbywały się wesela lecz z czasem młode pary częściej wybierały organizacje wesel w restauracjach, co spowodowało że sala zaczęła pustoszeć. Wówczas podjęto decyzje wydzierżawienia sali Rafałowi Birkhof który zaadaptował salę i otworzył w niej dyskotekę „Casablanka”, która przyciągała okoliczna młodzież przez 18 lat. W związku z wygaśnięciem umowy z Urzędem Gminy na prowadzenie dyskoteki, nowo powstała organizacja „Stowarzyszenie Przyjaciół Borkowic” postanowiło zwrócić się do Urzędu Gminy z prośba o użyczenie opisywanej sali na potrzeby naszej miejscowości i Lokalnych Grup Działania. Dzięki uprzejmości władz Gminy podpisaliśmy Umowę Użyczenia na okres trzech lat. Obecnie w „nasza” Sala Wiejska jest stale remontowana, dzięki Państwa ofiarności i zapału do pracy wolontariackiej naszych mieszkańców. Odbywają się w niej regularnie cykliczne imprezy na które serdecznie zapraszamy.

W centrum ul. Wiejskiej latach 30tych ubiegłego stulecia Państwo Plewnia wybudowali Salę, która do drugiej połowy 50 lat służyła jako miejsce spotkań mieszkańców Borkowic i okolic. Odbywały się tam cotygodniowe zabawy taneczne oraz prowadzona była karczma. W czasach gdzie większość mężczyzn wyjeżdżało „za chlebem” do odległych miast i powracali do domu tylko w weekendu bądź często rzadziej, karczma ta stanowiła integralne miejsce wsi. Mężczyźni często wraz z żonami spotykali się tam w wolne wieczory i podczas gry w karty i szachy wymieniali się nowinami i doświadczeniami. W czasach gdy wesela organizowało się w domu, sala ta służyła jako miejsce weselnych potańcówek. Młoda Para wraz z gośćmi weselnymi po zaślubinach udawała się do domu by zjeść obiad i wypić kawę a następnie, w weselnym orszaku udawała się na tańce do opisanej sali, po południu znów orszak przechodził na kolacje do domu weselnego, po czym wracał by dalej kontynuować zabawę. Goście weselni mieli przygotowane w sali stoliki z drobna zakąska i napojami. Lecz salę musieli dzielić z uczestnikami zabawy z zewnątrz, więc by starczyło miejsca do zabawy dla wszystkich, orkiestra wyznaczała kawałki muzyczne dla gości weselny i kolejne dla uczestników zabawy. W sali tej odbywały się pokazy sztuk teatralnych, na bogato wyposażonej scenie, za której kurtyną w ciekawej scenografii wystawiano m.in. sztuki: "Dusigrosz", "Pasibrzuch", dla dzieci jak i ich rodziców oraz dziadków.
Niewielu mieszkańców Borkowic młodego pokolenia wie, że w Borkowicach było kiedyś sporo zakładów produkcyjnych lub rzemieślników zapomnianego już dziś rzemiosła.

Jednym z takich rzemieślników był KOWAL pan Albert-Wojciech Przybyla, który mieszkał i miał swój zakład na ulicy Wiejskiej. W latach przedwojennych aż do pierwszej połowy lat 60tych. Zajmował się on kowalstwem w pełnym tego słowa wymiarze, produkował wszelkie metalowe elementy potrzebne do wozów, koła, osie. Własnoręcznie wykonywał podkowy i podkuwał okoliczne konie i bydło. Warto wspomnieć, że w ówczesnych czasach była to bardzo ciężka praca, ze względu na brak mechanizacji sprzętu. W jego warsztacie można do dziś znaleźć dużą dmuchawę, która wprowadzała powietrze pod palenisko, była ona przez lata obsługiwana ręcznie, w czym Kowalowi pomagał uczeń lub żona. Oprócz typowych kowalskich prac, Pan Przybyla wykonał specjalne nożyce, którymi obcinał racice okolicznemu bydłu. Z zakładem Kowalskim wiąże się ciekawa anegdota, często miejscowe dzieci dokuczały mu śpiewając pod jego domem „Kowalu, Kawalu ty czorny murzynie, nie bedzies ty sypioł w mojej biołej pierzynie” Warto wspomnieć, że Pan Przybyla współpracował z miejscowym Kołodziejem panem Dybała, który w latach przedwojennych aż do początku lat 60tych, miał zakład przy ulicy Bogackiej. Rzemieślnik ten zajmował się produkcja wszelkich drewnianych części i kół do wozów i sań, oraz taczki i drabiny. Po wykonaniu swojej pracy przekazywał wozy i sanie do okucia wspomnianemu wcześniej kowalowi. Godnym uwagi jest fakt, że w latach 60tych w miejscu dawnego RSP przy ulicy Lipowej, mieściła się Spółdzielnia Produkcyjna zatrudniająca wielu mieszkańców Borkowic. Zajmowała się ona produkcja elementów betonowych głównie materiałów budowlanych- z czasem utworzyła się ekipa murarska, która przebywała i wykorzystywała materiał na Górnym Śląsku. Nietypowym dla dzisiejszych czasów zajęciem, była posada stróża nocnego, która przetrwała od przedwojennych czasów do lat pierwszej połowy lat 70tych. Funkcje te pełniło wielu mieszkańców Borkowic m.in. Fruncek, Szcześ Augustyn, Sekula Franciszek, Jeż Wincent. Zadaniem stróża było dopilnowanie by w nocy we wsi panował spokój i porządek. Stróż przemieszczał się po wsi ze swoja lampą i trąbka, a w razie niebezpieczeństwa pożaru lub grabieży alarmował mieszkańców. Miał swój domek wcześniej koło Sielka w centrum Wsi, a później na rozwidleniu ul. Wiejskiej w kierunku Bogackiej, w którym to pełnił wachtę. Inna zapomniana już funkcja była posada dróżnika, który był odpowiedzialny za utrzymanie porządku we w ciągu dnia. Do jego zadań należało sadzenie przydrożnych drzew, zabezpieczanie ich przed zimą, udrażnianie i czyszczenie rowów, stawianie płotów przeciwśniegowych przed zimą, wykaszanie traw przy drogach i na publicznych placach. Dopilnowanie i odśnieżanie wraz z mieszkańcami dróg we wsi. Warto wspomnieć, że przez wiele lat wsie nie mogły liczyć na firmy odśnieżające, lecz musieli radzić sobie sami. Z tego tez powodu mieszkańcy Borkowic zbudowali specjalny drewniany pług, który podpięty pod konia pokonywał wiele zasp śnieżnych, a te zaspy, które stanowiły dla niego barierę nie do pokonania odśnieżali wspólnymi siłami mieszkańcy, by doprowadzić do użytku większość dróg we wsi. Warto wspomnieć, że takie odśnieżanie stanowiło rozrywkę dla miejscowych dzieci, które siadały na tym pługu i stanowiły odpowiednie obciążenie, które ułatwiało pokonywanie zasp.

Warto wspomnieć, że w Borkowicach w latach przed i powojennych mieściły się dwie masarnie/ rzeźnie Pierwsza mieściła się koło obecnego sklepu „Mini Aldi” Zmechanizowana jeszcze przed wojną, była jednym w okolicy zakładem elektrycznego przetwórstwa mięsnego, do dziś na frontowej ścianie budynku można znaleźć stary poniemiecki napis. Po wojnie masarnia te prowadził Smyrek Stanisław a po kilku latach przejął ja jego szwagier Jantos Piotr.
Druga masarnia prowadzona przez Państwa Bursy, mieściła się przy obecnym rondzie. W latach powojennych funkcję rzeźnika pełnił tam Pan Kulesa z Bogacicy. Warto wspomnieć, że co tydzień z reguły w Sobotę mieszkańcy mogli się zgłosić po tak zwana „Fleisch zupe” (wywar mięsny) a z racji tego, że był on rozdawany za darmo, do masarni ustawiały się kolejki ludzi z konewkami.

W Borkowicach swego czasu było tez kilka zakładów krawieckich. Jeden z nich mieścił sie na ulicy Lipowej później przeniesiony na ul. Kraskowską, gdzie krawiectwem męskim trudnił się Pan Ewald. Inny przy ulicy Wiejskiej, prowadzony przez Annę Kulesę, w którym wiele lokalnych krawcowych pobierało praktyki. Krawiectwem ciężkim zajmowali się Kurt Walter z ul. Lipowej, który szył płaszcze i ornaty kościelne. Na ul. Szkolnej można było skorzystać z usług krawiectwa ciężkiego u Pana Franciszka Kulesy. Niejedna mieszkanka Borkowic wystroiła się dzięki krawieckiemu kunsztowi Ruth Gruber, z której usług można skorzystac do dnia dzisiejszego. Pan Jan Jantos, który miał zakład na ul Wiejskiej zajmował się reperowaniem obuwia, jak również sam produkował obuwie specjalnie pod zamówienie i pantofle domowe (nasz lacie).Swego czasu u niego można było zaopatrzyć się tez w tak ciężko dostępne w owych czasach słodycze. Na ul. Lipowej strój można było uszyć u Pana Wilczka a na Bogackiej u Franciszka Symca, po garnitur zaś można było pójść do Franciszka Smyrka na Kolonię.

Jak wszyscy doskonale wiemy życie mieszkańców wsi toczy się często wokół sklepów, więc warto wspomnieć, jakie były one przez lata? Jednym z pierwszych sklepów był sklep „w Dworze” u Heringa, który podobnie jak sklep Pana Wichra na ul. Leśnej istniał jeszcze przed wojna, kilka lat po wojnie jego prowadzeniem zajął się Pan Gros. Spora część wsi mogła się tam zaopatrzyć w różne towary do połowy lat 90-tych.

Już przed wojną w Borkowicach prosperowała Piekarnia prowadzona przez Pana Jordeczkę, a po wojnie przez syna Józefa i jego żonę. W późniejszych latach prowadzeniem i wypiekiem zajął się Pan Jarosz, który w tym miejscu prowadził do niedawna również sklep spożywczy. Na ul. Bogackiej w latach przed i po wojennych można było zrobić zakupy u Państwa Dybała i Przewloka. W budynku przylegającym do Sali Wiejskiej mieścił się sklep spożywczy Pani Sołtysik, w którym pracowała Pani Anna Czora, w późniejszym czasie sklep ten został przejęty przez Gminna Spółdzielnię a ekspedientka była m.in. Pani Kinder. Ciekawostką jest, że często Sobotnie tygodniowe zakupy robiły dzieci, a do ich toreb trafiał prawie co tydzień ten sam towar: cukier, sól, kawa zbożowa i zapałki.
W latach 50tych na końcu wsi w kierunku Bazan, wybudowany został sporych rozmiarów sklep i bar przez Gminną Spółdzielnię. Sklep służył mieszkańcom aż do połowy lat 90tych. Karczma zaś nieco krócej do 80 lat. Stanowiła ona miejsce spotkań miejscowych mężczyzn. Często opowiadano, że rolnicy wracając spracowani z pola, wstępowali do niej by ugasić pragnienie, a ich konie z przyczepami pełnymi plonów czekały pod wejściem, choć niektóre z nich również spragnione i głodne same, bez woźnicy wracały do domu.